Chefchaouen, niebieska perła

W północno-zachodnim Maroku, w górach pasma Rif, znajduje się miasteczko nazywane niebieską perłą. Chefchaouen (szefszawan) jest niezaprzeczalnie jednym z najpiękniejszych i najbardziej malowniczo położonych miast Północnej Afryki. Jego egzotycznie brzmiąca nazwa pochodzi od berberskiego słowa rogi, co nawiązuje do górskich szczytów Kelaa i Meggou, dominujących nad krajobrazem miasta.

Poza malowniczą okolicą, Chefchaouen, zachwyci swoich gości wąskimi uliczkami i domkami w kolorze smalty, królewskiego błękitu – stąd wziął się przydomek miasta: niebieska perła. Dlaczego Chefchaouen jest właśnie niebieski?

Miłośnikom historii może spodobać się opowieść o tym, że pochodzenia koloru niebieskiego należy szukać w zamierzchłych czasach miasta.

Niebieska perła została założona w XV wieku przez Ali ibn Rachida al-Alamiego i była jednym z bastionów sułtana w obliczu hiszpańskich i portugalskich inwazji. Po rekonkwiście, w mieście schroniła się muzułmańska ludność Andaluzji i Moryskowie, których Hiszpanie wygonili z półwyspu.

Przez rekonkwistę, jeszcze w XIX wieku miasto słynęło z nietolerancji religijnej, dlatego żaden chrześcijanin nie postawił tam stopy przed 1883 rokiem. Wyjątek stanowili Sefardyjscy Żydzi, którzy malowali swoje domy na niebiesko – dla odróżnienia od muzułmańskiej społeczności. Zwyczaj ten miał się także dobrze przyjąć wśród miejscowych.

Mieszkańcy miasta opowiedzą nam także inne historie związane z pochodzeniem niebieskiego. Niektórzy twierdzą, że niebieski wybrano w celu odstraszenia komarów, które nie przepadają za tym kolorem. Inni uważają, że niebieskie ściany dłużej utrzymują chłód w domach podczas upałów. Mówi się także, że niebieski jest hołdem dla pobliskiego wodospadu Ras al-Maa’.

Bardziej sceptyczny obserwator mógłby stwierdzić, że bielone i błękitne ściany domów nie są charakterystyczne jedynie dla Chefchaouen, bo występują w innych miastach wokół basenu Morza Śródziemnego: w Maroko, Tunezji, czy Grecji – i wszędzie tam przywołują obraz błękitu jego wód. Nie ma więc w tym nic nadzwyczajnego, że okoliczni mieszkańcy znajdują w nim inspirację. Tym samym, według innej z hipotez, to mieszkanki Chefchaouen zdecydowały o pomalowaniu ścian miasta na niebiesko, by zwabić do miasta turystów.

Zatoka Gibraltarska. Do Maroka dostałyśmy z Andaluzji się promem.

Spacer po mieście

Spacerując po starym mieście, nie sposób przejść obojętnie obok kolorowego bazarku, gdzie każdy kolekcjoner magnesów i tażinków znajdzie swoje szczęście. Może nie powala swoim ogromem, jak niektóre bazary w Fezie, Marrakeszu, czy Rabacie, oczaruje nas za to swobodną atmosferą, i bogactwem barw lokalnych wyrobów skórzanych, z których słynie w całym kraju.

Chefchaouen posiada również śliczny rynek. Architektura placu Outa Hammam łączy w sobie wpływy arabskie i hiszpańskie. Odzwierciedla je także fantastyczna kuchnia, zarówno uliczna, jak i restauracyjna. Outa Hammam to również dobry punkt widokowy na górski krajobraz otaczający miasto.

Meczety są nieodłączną częścią architektury miasta. Wielki Meczet w Chefchaouen posiada wyjątkowy, ośmiokątny minaret. Tylko wyznawcy islamu mogą wejść do środka.

Minaret i dach Wielkiego Meczetu górujące nad placem Outa Hammam w sercu starego miasta.
Źródło: en.wikipedia.org/wiki/Grand_Mosque_of_Chefchaouen

Wezwanie muezzina płynące z mineratu, azan, pięć razy dziennie przypomina wiernym o jednym z najważniejszych filarów islamu – obowiązku modlitwy, salat. Te wczesnoporanne wezwania mogą kojarzyć się nie-muzułmanom z odgłosami nieproszonego budzika.

W promieniach zachodzącego słońca, słowa azanu spieszą do wiernych zanim zapadną nad miastem ciemności. Mimo tak wielu odbytych podróży po krajach muzułmańskich, jego brzmienie ciągle mnie zaskakuje, kiedy ten inny świat nagle zatrzymuje się, by wznieść ręce ku niebu.

Arabskie Santorini, hit Instagramu

Jeszcze 30 lat temu o Chefchaouen prawie nikt nie słyszał. Dzisiaj to jedno z najbardziej turystycznych miejsc w Maroku, szczególnie od czasu pojawienia się Instagrama i Pinteresta, które przysporzyły mu wiele dedykowanych hasztagów i trending pics. Mimo to, odwiedzając je w lipcu 2017 roku, byłyśmy jednymi z nielicznych turystek. Mashalla!

Źródła: