Namibia: podróż w bezmiar przestrzeni

“Muscles relax, the mind expands. The vastness enters into the skin like a shot. Our time dissolves.”

Arianna Dagnino, The Afrikaner

Niektórym zrzędliwcom wydawać by się mogło, że Namibia stała się ofiarą własnego sukcesu. Prostota i bezpieczeństwo podróżowania po jej bezkresach przykleiły jej etykietkę destynacji stworzonej dla emerytowanych Niemców lub zbyt łatwej dla „prawdziwych poszukiwaczy przygód”, cokolwiek miało by to znaczyć. Nic z tych rzeczy! Namibia oferuje perspektywę podróży całkowicie niezależnej i w przystępnej cenie (jak na Afrykę), jeśli wybierzemy podróż poza sezonem w wynajętym samochodzie z namiotem i sprzętem do kampowania.

W Namibii balansujemy po stromych grzbietach wydm, mając pod stopami najstarszą pustynię świata – Namib; przemierzamy Wybrzeże Szkieletów, gdzie przez wieki zdradzieckie prądy i gęste mgły sprowadzały na mieliznę okręty; na równinach Etoshy podziwiamy przy wodopojach stada zebr, słoni i żyraf w promieniach zachodzącego słońca. Zimą zanurzamy się w korytach jej wyschniętych rzek, przemierzamy bezkresy pustyń i krzyczące z pragnienia skaliste doliny.

Namibia: wyprawy 4×4 z namiotem na dachu

Zdecydowałam się na road tripa z pomocą lokalnej firmy z Windhoek AFRICAN SUN CAR HIRE, która specjalizuje się w wynajmie Hiluxów z przymocowanym do dachu namiotem i całym niezbędnym sprzętem, aby być niezależnym w czasie podróży ( sprzęt kuchenny, butle z gazem, materace, krzesła i najważniejsze – podwójny bak i lodówka). Jeśli szukacie doskonałego stosunku jakości do ceny i niezniszczalnych opon, polecam ich bez wahania.

4 tysiące kilometrów w 16 dni

Perełki Namibii

Namibia jest bezkresną i różnorodną krainą, bogatą w rdzenne kultury – i w tym cały jest ambaras, że nie sposób doświadczyć wszystkiego w ciągu jednego, krótkiego wyjazdu. Mając do dyspozycji zaledwie 16 dni, musiałam więc poświęcić kilka regionów na ołtarzu nieubłaganego czasu (np. Kaokoland, Buszmenland i Caprivi).

Oto, gdzie zawędrowałam.

Kokerboom
Etosha
Sesriem
Wodopój Ozonjuitji m’Bari
Dune 45
Etosha
Kobieta z plemienia Himba
Deadvlei
Okonjima
Cape Cross
Miasto-widmo Kolmanskop
Kalahari

Prywatny rezerwat Okonjima

W górach Omboroko, między Windhoek i Parkiem Narodowym Etoszy, znajdziemy prywatny rezerwat Okonjima oraz siedzibę Fundacji Africat, która zajmuje się badaniami wielkich kotów, głównie gepardów i lampartów. Rezerwat daje schronienie nie tylko wielkim kotom, ale także gatunkom zagrożonym, takim jak pangolin i hiena brunatna. Jednym z celów badań AfriCat jest zrozumienie życia kotowatych, by ostatecznie opracować zrównoważone wytyczne dotyczące zarządzania populacją tych gatunków. Okonjima daje nam zwiększone szanse na spotkanie gepardów i lampartów w ich naturalnym otoczeniu.

Rodzinka w komplecie
Lampart Vamosh
Lamparcica
Równiny Okonjimy
Pani żyrafa
Impale
Damara dik-dik

Park Narodowy Etoszy, „kraj suchej wody

Park Etoshy przypadnie do gustu miłośnikom self-drive safari. Przy pomocy prostej mapy możemy się po nim poruszać bez przewodnika. Teren Etoszy obejmuje okresowe jezioro słone – tak wielkie, że można je zobaczyć nawet z kosmosu. W okolicy słonego jeziora, które przez większość roku pozostaje suche, bogata fauna gromadzi się w pobliżu licznych wodopojów zasilanych przez deszczówkę. Z tego powodu Buszmeni nazywają tereny wokół Etoshy ‘’krajem, gdzie woda jest sucha’’.

To w Etoshy pierwszy raz dane mi było obserwować socjalizujące się w świetle księżyca czarne nosorożce. Dokładnie tak, jak w jednym z kultowych odcinków BBC o Afryce opowiada David Attenborough, trudno uwierzyć, że w masywnych pancerzach nosorożców może kryć się tyle delikatności, kiedy obserwujemy jak witają się przy wodopoju pocierając się czule rogami.

Etosha Pan, okresowe słone jezioro
Antylopy gnu
Gepardy na polowaniu
Przy wodopoju
Mangusta
Żyrafa o wschodzie słońca
Wodopój Okaukuejo
Zebry i oryksy przy wodopoju
Wodopoj Okaukuejo
Kojoty
Lilac-breasted roller
Para lwów o wschodzie słońca

Damaraland, wspaniała kolekcja pejzaży Namibii

Dawniej autonomiczny region, który zamieszkiwał tylko lud Damara, Damaraland jest dziś domem dla wielu grup etnicznych, takich jak Herero i Himba.

Przez ten dziki, półpustynny region przebiegają na północy rozległe równiny poprzecinane wysokimi górami z  brązowego granitu (wokół Palmwag). Na południu,  ukryte w skalnych rozpadlinach Twyfelfontein, znajdziemy jedne z najlepiej zachowanych prehistorycznych dzieł sztuki naskalnej w Afryce południowej, skamieniały las (petrified forest), a także otoczone palmami, przypominające doliny oazy.

Damaraland warto też wymienić jako miejsce niezwykle interesujących obserwacji dzikich zwierząt – jest domem dla krytycznie zagrożonych czarnych nosorożców, przystosowanych do życia na pustyni lwów i słoni, a także innych: górskich zebr, żyraf i hien cętkowanych.

Grootberg
Damaraland
Zebry górskie

Otjikandero, wioska plemienia Himba

Ci pół-koczowniczy pasterze Bantu żyją głównie na suchych ziemiach Kaokoland, w północnej Namibii. Można ich również znaleźć w pobliżu Kamanjab, gdzie plemię zajmuje się organizacją wycieczek z przewodnikiem po swojej wiosce Otjikandero.

Kobiety Himba „myją” włosy dymem z popiołów ziołowych i aromatycznych żywic
Znane są z efektownych fryzur, wykonanych z koziej sierści, masła, ochry i błota
Kobieta Himba przygotowująca dymną kąpiel
Wnętrze tradycyjnego domu Himba

Spitzkoppe, afrykański Matterhorn

Spitzkoppe obejmuje nagie granitowe formacje skalne, które zdobią pustynny krajobraz nieprzerwanie od prawie 700 milionów lat. Ich sylwetki w spektakularny sposób wyróżniają się na tle pustynnych równin.

Ogromne połacie pustyni to świetne miejsce na biwak pod gwiazdami — te nigdzie nie świecą w Namibii mocniej niż na bezkresach Spitzkoppe. Poszczególne miejsca kempingowe są od siebie bardzo oddalone, co gwarantuje poczucie posiadania Spitzkoppe na własność, choćby na jedną noc!

Najwyższa góra wznosi się na wysokość 1784 metrów nad poziomem morza. Efekt jest tym bardziej uderzający, że teren wokół niej jest całkowicie płaski, z wyjątkiem małego łańcucha górskiego, znanego jako Pontok. W okolicy natrafimy na wiele malowideł naskalnych Buszmenów oraz skalnych łuków The Rock Arch of Spitzkoppe).

Spitzkoppe
Kemping Spitzkoppe

Wybrzeże Szkieletów, ziemia, którą w gniewie stworzył Bóg’’

Wybrzeże Szkieletów rozciąga się na północy Namibii. W masowej wyobraźni od dawna kojarzy się je z wrakami statków zatopionych przez zdradziecki prąd Benguela oraz gęste mgły,  które nad nim władają; ponadto, plaże Wybrzeża Szkieletów często stawały się cmentarzyskiem wielorybów i fok. W ten oto sposób zapracowało sobie na tak ładne imię.

Wraki, a właściwie ich resztki, na trasie ze Swakopmund do Terrace Bay są nieliczne. Prawdziwi poszukiwacze skarbów będą się musieli zapuścić w odległe zakątki wybrzeża, by dotrzeć do prawdziwych perełek (wraki Eduarda Bohlena lub Otavi). Ale to nie wraki nadają magii tej „ziemi, którą Bóg stworzył w gniewie”, jak mówią Buszmeni, ale raczej jego niedostępność, ogrom pustej przestrzeni i bezwzględność dla wszelkiego życia.

Chyba lepiej było rozbitkom utonąć od razu, niż utknąć na Wybrzeżu Szkieletów!

Zazu na Wybrzeżu Szkieletów

Terrace Bay, kemping na krańcu świata

Terrace Bay, gdzie kończy się droga, jest niczym więcej niż kempingiem dla lokalnych rybaków, za to niezwykle urokliwym. Pojedyncze domki usytuowane są wzdłuż plaży na kompletnym odludziu – w promieniach zachodzącego słońca zdawało mi się, że znaleźliśmy się na skraju świata.

Mieszkańcy przyjeżdżają tu na wędkowanie i zakrapiane wieczory w jedynym barze-restauracji w promieniu wielu kilometrów. Dziwna rzecz: w menu nie było ryb!

Terrace Bay
Wjazd do kraju, który Bóg stworzył w gniewie, jak nazywają Wybrzeże Szkieletów buszmeni
Przez Wybrzeże Szkieletów
Kemping w Terrace Bay

Cape Cross, przylądek oblężony przez kolonie lwów morskich

Wzdłuż wybrzeża Namibii i Afryki Południowej żyją liczne kolonie lwów morskich; w Cape Cross jest ich nawet sto tysięcy! Możemy wywąchać je już na wiele kilometrów wcześniej, zanim je zobaczymy – ich zapach łatwo zniechęca delikatne nosy do wysiadania z samochodu.

Kolonia lwów morskich
This image has an empty alt attribute; its file name is DSCF2893-2-1024x683.jpg
Cape Cross

Wybrzeże Namibii

Na środkowe wybrzeże Namibii sprowadziło nas szczególne miejsce, gdzie piramidalne wydmy najstarszej pustyni świata, Namibu, wpadają prosto do oceanu. Przejeżdżając wąską plażą Sandwich Harbour, o którym mowa, można poczuć się trochę uwięzionym między piaskowymi olbrzymami Namibu a falami Oceanu Atlantyckiego.

Rzadko spotykam te dwa przeciwieństwa tak blisko siebie, gdzie bezkres pustyni tak brutalnie przecina jej odwrotność, głębia oceanu. Widoki zapierają dech w piersiach.

Sandwich Harbour stanowi część Parku Namib Naukluft; laguna, solniska i rezerwat ptaków, które tworzą mokradła Walvis Bay, uważa się za jedno z najważniejszych przybrzeżnych terenów podmokłych Afryki południowej.

Jazda po zdradliwym piasku wymaga w Sandwich Harbour wielkiego doświadczenia od kierowcy; jako, że go nie mieliśmy, zabraliśmy ze sobą lokalnego przewodnika. I całe szczęście! (niezawodni sandwich-harbour.com)

Sandwich Harbour
This image has an empty alt attribute; its file name is WhatsApp-Image-2021-05-20-at-13.29.29-1-1-edited.jpg

W Walvis Bay wsiedliśmy z przewodnikiem na pokład łodzi płynącej aż do Pelican Point, aby wyruszyć na spotkanie lwom morskim, delfinom i  wielorybom – tym ostatnim tylko, jeśli dopisze nam szczęście. Niektóre lwy morskie przyzwyczaiły się do ludzi i wskakiwały na pokład, aby rzucić im rybę, którą łapały w locie. Bynajmniej nie z głodu – ryb miały dookoła pod dostatkiem! Jeden maluch wylądował nawet na moich kolanach.

W końcu szczęście uśmiechnęło się do nas – humbak nagle wynurzył się z wody w całym swym majestacie i rozpoczął serię skoków i wodnych akrobacji, ku uciesze wszystkich nas obecnych.

Długopłetwiec oceaniczny, czyli właśnie humbak, jest gatunekiem ssaka z rodziny płetwalowatych. Dorosłe okazy osiągają zazwyczaj do 17 metrów długości i wagę do 45 ton. Humbak wyróżnia się specyficzną budową – długimi, przypominającymi skrzydła płetwami i pokrytą guzkami głową. Słynie ponadto ze swoich wyjątkowych pieśni, słyszalnych na przestrzeni setek kilometrów.

Droga dla zawodowców
Wielorybie akrobacje
Kolonia lwów morskich
Te oczy mówią: daj rybę!
Mała uchatka przyzwyczajona do ludzi
Uchatka albo lew morski
Humbak
Pelican Point

Sossusvlei i wydmy-olbrzymy 

Sossusvlei to wysychające zimą słono-gliniaste bagno, otoczone wysokimi morelowymi wydmami Namibu, najstarszą pustynię na świecie.

Podziwiamy he balansując na grzbietach jej słynnych wydm: Dune 45 i Big Daddy (gwarantowany lęk wysokości, ale piękny widok jest tego wart!).

Widok ze szczytu Big Daddy
Sossusvlei

Dune 45 o wschodzi słońca


Deadvlei, martwe bagno

Deadvlei nazywa się niszę z białej gliny usianą zeschniętymi kikutami akacjami, mającymi nawet kilkaset lat – i jest to jeden z najbardziej surrealistycznych pejzaży Namibii.

Niecka, w której wyrosły akacje, uformowała się po deszczach, gdy rzeka Tsauchab wylała i stworzyła tymczasowe sadzawki. Gdy nadeszła susza, wydmy wdarły się na płaskowyż, odcinając dopływ wody i skazując tym samym akacje na śmierć z pragnienia.

Martwe akacje
Otaczające Deadvlei wydmy sięgają nawet 400 metrów (Big Daddy)

Góry Tiras i droga D707

Po drodze z Luderitz do Sossusvlei rozbiliśmy namiot na uroczym campingu, otoczonym górami Tiras, które od zachodu stykają się z brzoskwiniowymi wydmami Namibu. Droga D707 prowadząca do Sesriem była jedną z najwspanialszych, jakie przejechaliśmy w Namibii – przez pustynię! (obowiązkowe 4×4, aby uniknąć utonięcia w piasku).

D707
D707, czyli przez pustynię!
Tiras Mountains
Tiras Mountains o zachodzie słońca

Lüderitz, początki europejskiej kolonizacji

Lüderitz to urocze nadmorskie miasteczko, które zachowało piękną niemiecką architekturę z przełomu XIX i XX wieku, a nawet kolonialne nazwy ulic, np. kanclerza Bismarcka!

Lüderitz jest miejscem osobliwym, życie płynie tu swoim tempem, a czas zdaje się momentami zatrzymywać, szczególnie w niedzielę, kiedy na ulicach nie ma żywego ducha. Wiatr pogania pustynne piaski po jego drogach, a opustoszałe plaże i skaliste góry dookoła wydają się jeszcze bardziej izolować miasto od reszty świata.

W 1883 roku pewien kupiec, Adolf Lüderitz, założył tu pierwszą niemiecką placówkę handlową, którą nazwał Lüderitzbucht – stała się ona pierwszą kolonią niemiecką w Afryce; okupacja terytoriów dzisiejszej Namibii przeniosła się następnie do wnętrza kontynentu – i jest to bez wątpienia jedna z bardziej niechlubnych kart historii Rzeszy Niemieckiej.

Dworzec w Lüderitz
Centrum miasta
Zejście do zatoki
Kolonialny dworzec

Dias Point, pierwsze odkrycia geograficzne Afryki

W okolicach Lüderitz znajduje się kilka interesujących, historycznych miejsc — na przykład wybrzeże, gdzie w 1487 roku po raz pierwszy zszedł na ląd Bartolomeo Dias. Miał w tym miejscu postawić metalowy krzyż i nazwać zatokę „Angra Pequena” (mała zatoka).

Dias Point
Replika krzyża Diasa

Kolmanskop, miasto-widmo poszukiwaczy diamentów

Niegdyś bogata wioska górnicza, dziś miasto-widmo zamienione w muzeum, Kolmanskop okazało się jednym z najbardziej interesujących miejsc, które odwiedziłam w Namibii. Kolmanskop pożera pustynia: piasek wdziera się do opuszczonych przez poszukiwaczy diamentów domów, tworząc wydmy piętrzące się aż po sufit, hulający wiatr skrzypi powyłamywanymi z zawiasów drzwiami, a o świcie promienie słońca wkradają się nieśmiało do pokojów przez dziurawe dachy i wybite okna.

Kalmanskop rozkwitło na początku XX wieku, gdy koloniści odkryli w okolicy złoża diamentów. Niemieccy inżynierowie zbudowali wtedy na miejscu szpital, halę sportową, kasyno, a nawet fabrykę lodu. Na początku lat pięćdziesiątych, gdy zapasy diamentów zaczęły się wyczerpywać, mieszkańcy decydowali się na przenosiny nad rzekę Orange na południu, gdzie odkryto bogatsze złoża diamentów. Miasto zostało ostatecznie porzucone w 1956 roku.


Kanion Fish River, największy w Afryce

Kanion Fish River jest mało znany poza Namibią i jeszcze rzadziej odwiedzany, chociaż zasługuje na miano jednego z największych cudów Afryki.

Fish River uważa się, obok Blue Nile Canyon w Etiopii, za największy kanion Afryki. Otaczają go marsjańskie krajobrazy, pustynne i bezkresne połacie ciemnobrązowej ziemi i gruzu. Rzeka Fish River wije się w głębi kanionu, nadgryzając napotykane po drodze skały.

Kanion Fish River

Quiver Tree forest, las nie z tej ziemi

Quiver tree lub kokerboom, wiecznie zielone drzewo kołczanowe i jeden z najwyższych gatunków aloesów, należy do dziwacznych i niezwykłych okazów flory – ich mięsiste, brzegiem kolczaste, pomarańczowo-zielone liście wystrzeliwują z końców gałęzi prosto w niebo, niczym nie przypominając znanych nam w Europie gatunków drzew. Niezwykle odporny na brak wody i suchy klimat, kokerboom idealnie dostosował się do trudnych dla przetrwania warunków na południu Namibii. Aby jeszcze mocniej odczuć nadzwyczajność tych kosmicznych drzew, warto zostać na noc na kempingu obok – można je wtedy podziwiać w świetle zachodzącego i wschodzącego słońca.

Kokerboom albo Quivertree forest

Windhoek i 4350 km na liczniku

Namibia nie jawi mi się jako raj dla miłośników safari – bogactwo dzikiej przyrody nie jest jej największym atutem ani wizytówką; nie będzie też spełnieniem marzeń pasjonatów romantycznych wybrzeży i plażingu – po namibijskich skalistych wybrzeżach hulają wiatry, pogoda bywa humorzasta. Ponadto, Namibia nie posiada infrastruktury, która mogłaby zaspokoić potrzeby masowej turystyki. Mimo to, Namibia potrafiła połączyć potrzeby turystyki indywidualnej (self-drive) z pomysłami Namibijczyków, którzy zaczęli przekształcać swoje rancza w pensjonaty, kempingi i prywatne rezerwaty safari. W ten sposób, Namibia stała się prawdziwym rajem dla miłośników afrykańskich roadtripów.

Damaraland
Mariental camping
B1 w kierunku Luderitz

Skomentuj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.