Senegal: wprowadzenie do Afryki Zachodniej

Na zachodnim krańcu Afryki, między piaskami Mauretanii i gęstymi lasami Gwinei Bissau, leży kraj, który – jako jeden z nielicznych w Afryce – kształtował swoją świadomość narodową bez udziału maczet, bratobójczych walk i zamachów stanu. Islam idealnie zintegrował się tutaj z afrykańskimi wierzeniami przodków – jego kolorowej i animistycznej odsłonie daleko do kategoryczności swojego blisko-wschodniego odpowiednika.

Przychodzi mi jednak na myśl jedno niezaprzeczalne podobieństwo Senegalu do innych muzułmańskich krajów Bliskiego Wschodu – gościnność. Taka szczera, ciekawa i rozbrajająca. Taka, która każe od razu „rozpłaszczyć się”, założyć kapcie, siadać i opowiadać skąd się jest i po co się jest, czy się podoba i czy się jeszcze wróci. Senegal jest nazywany krajem terangi, to znaczy, w lokalnym języku wolof, krajem gościnności. I nie bez przyczyny.

Otwarta i przyjacielska kultura, malownicze wybrzeże i wibrująca jazzem stolica Senegalu, Dakar, to tylko niektóre z powodów, dla których warto złożyć swoją pierwszą wizytę w Afryce Zachodniej właśnie tutaj. Pomimo niewielkich rozmiarów, Senegal odsłania tak wiele widoków na Czarną Afrykę: od buszu, przez wydmy pustyni Lompul i laguny porośnięte wiecznie zielonymi namorzynami, po kolorowe bazary i rybackie wioski, w których czas dawno się zatrzymał.

Trasa : Dakar – pustynia Lompul – St Louis – Park Narodowy Djoudj – Somoné – delta Siné Saloum – wyspa Mar Lodj

Profil kraju

  • Stolica: Dakar.
  • Waluta: frank zachodnio-afrykański (CFA).
  • System polityczny: republika.
  • Powierzchnia: 197 tys. km2.
  • Języki: Wolof, Diola, Malinké, Pular, Sérère i Soninké.
  • Język urzędowy: francuski.
  • Religie: islam (94%), chrześcijaństwo, animizm.
  • Populacja: 16 milionów (2019)
  • Główne zasoby: ryby i owoce morza, orzeszki ziemne, produkty naftowe, fosforany i tekstylia, jazz.
  • Prefix: (00 221)
  • Czas: -1h w zimie, -2h w lecie.
  • Kiedy jechać: pora sucha: listopad – maj.
  • Źródła: Bank Światowy, The World Factbook, Fiche Pays.

Dakar: miasto afrykańskiego renesansu

Dakar, czyli jak kolorowa wersja islamu współistnieje z zachodnio-afrykańską kulturą i tradycją.

Równocześnie zastraszające i urokliwe, Dakar to miasto kontrastów. Rzućmy okiem na prawo: eleganckie hotele i restauracje serwują swoim eleganckim gościom kolorowe koktajle i specjały francuskich szefów kuchni. Wystarczy jednak spojrzeć w lewo, by w twarz chlasnęła nam bieda i ciągnący się za nią kordon ludzkich nieszczęść: brak dostępu do oświaty, opieki zdrowotnej i bieżącej wody, czy problemy z wywozem i segregacją śmieci. Jak większość afrykańskich miast, Dakar może szokować przyjezdnych tubabów społecznymi kontrastami, obok których nie sposób przejść obojętnie (białych w Afryce Zachodniej nazywa się tubab; słowo to wyewoluowało – według jednej z hipotez – od arabskiego słowa tabib, co znaczy lekarz).

Stolica Senegalu bez trudu pochłania na kilka dni i nocy: spacerami po tętniącej życiem Medinie i po bazarach, gdzie zapachy przypraw mieszają się z wonią ryb i wilgotnego powietrza, czy wibrującymi w rytm muzyki klubami i barami (Baaba Maal to jeden z moich ulubionych senegalskich artystów-gitarzystów).

Jazz zajmuje szczególne miejsce w sercach Senegalczyków – kraj terangi gości jedno z najważniejszych, ponad-pokoleniowych wydarzeń jazzowych na świecie: Międzynarodowy Festiwal Jazzowy w Saint-Louis. Program obejmuje nie tylko koncerty, ale także wystawy i spotkania z artystami. Więcej na stronie festiwalu.

W Dakarze znajdziemy także największą i najdroższą statuę w Afryce, wznoszący się na wysokość 49 metrów Pomnik Afrykańskiego Odrodzenia, mający uosabiać nadejście czasów świetności dla kontynentu afrykańskiego. Pan taksówkarz twierdził jednak, że jest bardziej symbolem nieudolności rządu i złego zarządzania funduszami państwa.

Pomnik Afrykańskiego Odrodzenia – jeden z najbardziej kontrowersyjnych w Afryce. Jego koszt, bagatela, około 20 milionów euro!
Widok z pomnika

Wyspa Gorée, symbol niewolnictwa

Dwadzieścia minut rejsu od głównego portu dzieli nas od wyspy Gorée – na pierwszy rzut oka – malowniczej plaży na środku oceanu; w rzeczywistości – Gorée to dzisiaj symbol czasów niewolnictwa, jako jeden z punktów przerzutu afrykańskich niewolników. Jej historyczny wymiar w samym handlu jest jednak często przeceniany.

W wielu przewodnikach turystycznych wymienia się wyspę Gorée jako punkt przerzutowy dla milionów Afrykańczyków deportowanych do Nowego Świata między XVI i XIX wiekiem. Przeczytamy, że setki tysięcy ludzi odbyło tę podróż bez powrotu właśnie z Gorée. A to dzięki namiętnym słowom Josepha Ndiaye, opiekuna muzeum niewolnictwa na wyspie i przewodnika, który przez 40 lat witał tam tłumy turystów. Jego charyzma i zdolności oratorskie stworzyły z wyspy prawdziwy symbol niewolnictwa w Afryce Zachodniej. Historycy zgadzają się jednak, że rola Gorée w samym handlu była niewielka.

Abstrahując od roli wyspy w statystykach badaczy, Gorée to bez wątpienia miejsce warte chwili, nie tylko ze względu na jej architektoniczne piękno, ale szczególnie dla jej symboliki – świadectwa pamięci o bezmiarze krzywd, jakich doznali afrykańscy niewolnicy.

Architekturę wyspy charakteryzują eleganckie domy dawnych handlarzy niewolników
Gorée jest również nazywana „Wyspą Pamięci”, « Ile mémoire »

Pustynia Lompul

Pustynia Lompul znajduje się w połowie drogi między Dakarem a Saint-Louis. Można ją potraktować jako przedsmak wielkich pustyń Mauretanii; dla sceptycznych może jednak nie być niczym więcej, niż turystyczną oazą pełną emerytowanych Francuzów.

Obozowisko na pustyni Lompul oferuje noclegi w kilkuosobowych namiotach i wyżywienie, a dodatkowo przejażdżki na wielbłądzie, sand-boarding i bar, czyli wszystko, czego tubab może zapragnąć na pustyni.

Saint Louis: znikające miasto

Patrząc na pastelowe ściany domów o drewnianych balkonikach w Saint Louis, mogło by się wydawać, że oglądamy właśnie obraz jakiegoś znanego afrykańskiego artysty. W jasnych promieniach słońca, miasto wygląda jak kolorowa widokówka z Saint Louis sprzed stu lat.

St Louis to najstarsze miasto zbudowane przez francuskich kolonizatorów w Afryce Zachodniej (1659).

Saint Louis, małe, rybackie miasteczko, czaruje swoją kolonialną, dobrze zachowaną architekturą, licznymi galeriami sztuki afrykańskiej, wyborną, lokalną kuchnią oraz kolorowymi pirogami czekającymi na rybaków w porcie. Wystarczy jednak wybrać się na plaże Saint Louis, które oddzielają stare miasto na wyspie N’Dar od Oceanu Atlantyckiego. Dokonamy wtedy przerażającego odkrycia: Saint Louis tonie.

Centrum miasta połączone jest z lądem mostem Faidherbe z 1865 r. (Gustave Eiffel). Źródło : Saint Louis du Sénégal

Położone między rzeką Senegal a Atlantykiem, Saint Louis jest od lat zalewane zarówno przez rzekę, jak i ocean. W 2003 roku poważne powodzie zmusiły państwo do szukania ratunku przed całkowitym zalaniem centrum miasta. Wykopano więc dziurę w półwyspie niedaleko Saint Louis, aby odprowadzić część wody z rzeki w kierunku morza. Skutek? Katastrofa – wyłom nadal się poszerza i powoduje liczne zniszczenia – okoliczne wioski trafiają pod wodę, a mieszkańcy na bruk. Ocean grozi szkieletami domów, szkół i meczetów.

Przy brzegu rozmawiamy z rybakiem, który opowiada nam o coraz większych zagrożeniach związanych z jego profesją: przez ogromne łodzie przemysłowe i ich nielegalne połowy, populacja ryb znacznie się zmniejszyła, co zmusza rybaków do zapuszczania się jeszcze dalej w morze. Wypadki są nieuniknione – wystarczy przejść się kawałek dalej na rybacki cmentarz, by zobaczyć, jak wielu z nich pochłonęło morze. Nie brakuje również śmiałków szukających szczęścia na mauretańskim wybrzeżu, ponieważ ryb jest tam dużo więcej. Armia mauretańska strzela tam bez ostrzeżenia do złodziei swoich zasobów.

Zwyczaj zabrania miejscowym jedzenia rekinów – ususzone są wysyłane głównie do Azji.

Park Narodowy Djoudj, ptasie sanktuarium

Położony około sześćdziesięciu kilometrów na północ od Saint-Louis, na pograniczu Senegalu i Mauretanii, Park Narodowy Djoudj to przede wszystkim sanktuarium dla wędrownego ptactwa. Park rozciąga się w delcie rzeki Senegal i stanowi jeden z rzadkich, zielonych pasm Sahelu. Jadąc z Saint Louis, najlepiej odbić w niewidoczną na Mapach Google ścieżkę, która prowadzi do parku z wioski Ross Bethio.

Pelikany

Park gości ponad 350 gatunków ptaków: spotkamy tu flamingi, czaple siwe i białe pelikany oraz kormorany i gęsi gambijskie. Widzieliśmy także ukryte w trawie jaszczury i małe krokodyle, skaczące z gałęzi na gałąź małpy, a także guźce na rodzinnym spacerze. Djoudj to nie równina Serengeti – dużo radości przyniesie przede wszystkim miłośnikom ptactwa i ptasiej fotografii.

Laguna Somone

O Senegalu mówi się czasem na Starym Kontynencie – zimowe słońce Europy. Na Petite Côte, wybrzeżu rozciągającym się 70 km na południe od Dakaru, odpoczywają zarówno turyści, jak i miejscowi: malownicze wioski rybackie, ładne plaże i przyjemna temperatura, kiedy w Europie panuje zima, ściągają tutaj wielu amatorów surfingu i spragnionych witaminy D plażowiczów. Od kilku lat, pewien Francuz hoduje w lagunie nawet ostrygi. Rozpusta!

Jeśli zastanawiasz się, gdzie zjeść owoce morza – Bar-Restaurant au coucher du soleil to świetny wybór ryb i skorupiaków.

Delta rzeki Somone to piękne plaże, lasy namorzynowe i żyjące w nich ptaki, takie jak flamingi, pelikany i czaple.

Delta Sine Salum: baobaby i lasy namorzynowe

Delta Sine Salum to obszar chroniony obejmujący jeden z największych lasów namorzynowych w Afryce. Delta powstała z połączenia rzek Sine i Salum.

Możemy tutaj spędzić całe dnie na odkrywaniu pirogiem licznych wysp pokrytych baobabami, tamaryndami i krzewami orzeszków ziemnych. W listopadzie, pokryte zielenią konary tych tajemniczych drzew uginają się pod ciężarem złotych owoców, z których miejscowi wyrabiają na przykład dżem. Taka marmolada smakuje trochę jak owocowe żelki i można ją bez problemu kupić u babuszki na targu.

Pomimo swojego wielkiego znaczenia dla lokalnego ekosystemu, istnieniu parku zagraża wycinanie namorzynów. Afryka straciła już ponad 500 000 hektarów namorzynów w ciągu ostatnich dwudziestu pięciu lat (FAO). Od lat siedemdziesiątych, Senegal jest jednym z najbardziej dotkniętych krajów na kontynencie – utracił ich prawie 40% dla handlu drewnem i produkcji węgla drzewnego. Ponadto, wycinanie namorzynów zagraża różnym gatunkom ptaków i zmniejsza populację ryb rozmnażających się między ich zanurzonymi w wodzie korzeniami.

Na wyspie Mar nie znajdziemy żadnego samochodu. Na dłuższych dystansach, jego mieszkańcy używają tzw. „lokalnego TGV”: osłów
Między wyspami przemieszczamy się wynajętym pirogiem. O pomoc w organizacji najlepiej prosić hotel

Senegal: brama do Afryki Zachodniej

Organizacja podróży do Senegalu nie jest dużym wyzwaniem dla Europejczyka, dlatego nie poświęcam organizacji podróży wiele czasu. Za pomocą internetu możemy bez problemu i z wyprzedzeniem zarezerwować pokoje i wynająć samochód. Jeśli nie planujemy zjeżdżać z głównych dróg, w zupełności wystarczy nam osobówka. Jak wszędzie w Afryce, trzeba bardzo pilnować się za kierownicą – co można Senegalczykom zarzucić, to na pewno brak manier za kierownicą.

Senegal to kraj warty odwiedzin przede wszystkim ze względu na swoją bogatą kulturę i scenę muzyczną oraz przyjazną ludność – zachwyci nie tylko afrykańskich nowicjuszy, ale także koneserów tego kontynentu. Senegalczycy przypominają nam, co to znaczy gościna – coś, o czym coraz rzadziej pamiętamy w Europie.

Spędziłam w Senegalu zaledwie 10 dni – to prawie nic. I kiedy myślę o nim dzisiaj, widzę uśmiechniętą, skąpaną w słońcu twarz handlarki koralami – zagadała mnie tak bardzo, że kupiłam ich trzy pary. I nie szkodzi, że jeszcze ich nie nosiłam.

Następny raz w Senegalu? Dorzecze Casamance!

Źródła: