Serengeti, „ten świat ledwie narodzony”

Na wschód od Jeziora Wiktorii, w Tanzanii, rozpościera się płaska równina porośnięta trawiastą sawanną, przez którą przetaczają się w porze suchej wielomilionowe stada antylop, zebr i bawołów. W ich ślady podążają drapieżniki: lwy, gepardy, hieny i szakale. Za nimi z kolei – turyści.

Wjechaliśmy na ogromną równinę Serengeti, największe na świecie skupisko dzikich zwierząt. Wszędzie, gdzie spojrzeć, olbrzymie stada zebr, antylop, bawołów, żyraf. Wszystko to pasie się, hasa, bryka, cwałuje. A jeszcze tuż przy drodze nieruchome lwy, trochę dalej — gromada słoni, a jeszcze dalej, na linii horyzontu, wielkimi susami pomykający lampart. Nieprawdopodobne to wszystko, niewiarygodne. Jakby widziało się narodziny świata, ten szczególny moment, kiedy jest już ziemia i niebo, kiedy są — woda, rośliny i dzikie zwierzęta, a jeszcze nie ma Adama i Ewy. A więc właśnie ten świat ledwie narodzony, świat bez człowieka, a to znaczy — także i bez grzechu, widzi się tutaj, w tym miejscu, i jest to naprawdę wielkie przeżycie.

Ryszard Kapuściński, Heban
Krater Ngorongoro

Pierwszy raz na safari

Kto pierwsze afrykańskie safari przeżył w Serengeti, ten spełnił swoje dziecinne marzenie wykreowane przez bajkę o Królu Lwie – hasania wśród dzikich zwierząt. Z tym hasaniem przesadziłam – nie można nam wychodzić z samochodu, nawet, kiedy wydaje się, że żyrafa patrzy na nas życzliwym wzrokiem; kopniakiem żyrafa wyśle na tamten świat nawet lwa.

Serengeti

Zwierzęta w Serengeti są wszechobecne – antylopy gnu i zebry przemierzają tysiącami płaskie równiny, czasami mijając samochód o kilka metrów. Leniwe lwy drzemią pochowane w niskich trawach i tylko oko wprawionego obserwatora jest je w stanie wypatrzeć bez lornetki. Czasem chowają się pod samochodem, by choć na chwilę uciec przed promieniami bezlitosnego słońca. Pumby – to znaczy – guźce, paplają się radośnie w przydrożnym błotku. Wszystko jest tak, jak powinno: wszystkie są wolne, wszystkie wiedzą, dokąd idą. Jak pisał Kapuścinski, na naszych oczach dokonuje się cud stworzenia świata.

Wybór odpowiedniej agencji

Safari w Serengeti, poza dużymi nakładami finansowymi, nie wymaga specjalnego przeszkolenia. Nie sposób wskazać jego ceny – wszystko zależy od typu noclegów, ilości uczestników, wyżywienia, czasu trwania i innych dodatków negocjowanych z agencją. Bardzo ważny jest natomiast wybór odpowiedniej agencji organizującej safari i kierowcy-przewodnika, który będzie dla nas niezastąpionym źródłem wiedzy na temat lokalnych gatunków zwierząt, ich zwyczajów i najczęściej odwiedzanych przez nie miejsc.

Serengeti

Freddy, nasz przewodnik, potrafił wypatrzeć z samochodu pożerającego antylopę geparda z odległości stu metrów, czy pochowane w konarach drzew pantery. Przez te kilka dni bardzo się zaprzyjaźniliśmy. Samych agencji znajdziemy w internecie setki, co wprawiało mnie na początku w wielką frustrację – nie mogąc się zdecydować, skorzystałam z polecenia znajomej. Jeśli bylibyście zainteresowani spędzić kilka dni na sawannie Serengeti i w jej okolicach, z czystym sumieniem mogę polecić Frediego, któremu od tego czasu udało się z kolegami założyć własną firmę –fredyjames4@gmail.com, WhatsApp +255 753 815 736.

Serengeti

Dla przykładu, cena 4-dniowego safari klasy mid-range obejmującego dwa noclegi w sercu Serengeti (namiot z wyżywieniem), wstęp do krateru Ngorongoro, na plantacje kawy na północy Tanzanii i zwiedzanie parku nad Jeziorem Manyara, waha się między 1000-2000 dolarów za osobę, gdy posiadamy samochód z przewodnikiem na własność. Przewodnik może nas wiele nauczyć – nie tylko o życiu dzikich zwierząt, ale także o życiu samych Tanzańczyków (i o tym, na jakie głupoty decydowali się przed nami inni turyści). Warto dowiedzieć się, jaka część naszych pieniędzy zostanie przeznaczona na lokalne cele rozwojowe.

Park Narodowy nad Jeziorem Manyara

Podejrzanie niskie ceny mogą się wiązać z nieprzyjemnymi niespodziankami typu: przewodnik nie zna angielskiego i nie chce mu się wypatrywać zwierząt, czy samochód nie nadaje się do jazdy. Niska cena nie musi zawsze odbijać się na jakości usługi, warto natomiast trzy razy wszystko sprawdzić, zanim zrobimy przelew.

Możliwa jest także organizacja safari na własną rękę w wynajętym samochodzie, co może odrobinę ograniczyć koszty (choć wcale nie musi, wynajęcie 4×4 w Afryce jest zawsze drogie) i dostarczyć dużo większej ilości adrenaliny.

Serengeti

W afrykańskich parkach narodowych zwierzęta żyją na wolności, ich migracje nie podlegają żadnym kontrolom, a człowiek nie jest im ani potrzebny, ani pożądany. Niestety, w Serengeti i jego okolicach byliśmy świadkami prób karmienia dzikich zwierząt przez głuchych na wszelkie upomnienia turystów. Kary za dokarmianie sięgają nawet kilkuset dolarów i mogą wyprawę przerwać; dla niektórych nie jest to jednak wystarczająca przestroga – wolą zapłacić karę, ale mieć na zdjęciu ujęcie pawiana wcinającego banana.

Pawiany w Parku Narodowym Manyara

Dokarmianie dzikich zwierząt sprawia, iż stają się one bardziej agresywne na widok człowieka kojarzonego z darmowym jedzeniem; niektóre z nich stracą chęci na samodzielne szukanie pożywienia, a w gorszych przypadkach nawet zginą karmione czipsami lub innym dziadostwem, na których świadome jedzenie decyduje się tylko homo sapiens.

Ngorongoro

Podczas pierwszego safari, warto wynająć przewodnika, który wie gdzie można wyjść na siku z auta, gdzie teraz drzemią lwy (tutaj być może przesadzam), czy przez tę kałużę na pewno da się przejechać. Ważne są także procedury związane z noclegiem w namiotach.

W obozie

Po przyjeździe do obozu dostajemy walkie-talkie, którym możemy zaalarmować strażników o ewentualnych kłopotach. Po zapadnięciu zmroku z namiotu można wychodzić tylko w towarzystwie ochrony – obozy nie są ogradzane, by zbytnio nie ingerować w habitat zwierząt. Co za tym idzie, w środku nocy koło namiotu może się rozbić stado bawołów – są to wyjątkowo drażliwe i agresywne stworzenia o bardzo wrogim spojrzeniu, potrafiące zmiażdżyć nawet terenowy samochód. Lepiej ich nie złościć.

Gepardy to najszybsze lądowe ssaki na świecie

Może się także zdarzyć, że nasz namiot wypełni się rykiem lwa. Jego złowrogie wrzaski niosą się kilometrami przez trawiastą sawannę Serengeti, więc nawet, jeśli wydaje nam się, że zaraz podrapie łapą o namiot, może być ciągle daleko. W nocy równiny rozbrzmiewają tysiącami głosów zwierząt i insektów, słychać na zewnątrz powolnie stawiane kroki, a wyobraźnia przypomina nam, że śpiący człowiek raczej nie jest tutaj ostatnim ogniwem łańcucha pokarmowego. Dla tych z bujną wyobraźnią, polecam zabrać zatyczki do uszu.

Serengeti

Wejścia do namiotów są oświetlone przez całą noc, co ma odstraszać nieproszonych gości. Nie słyszałam o przypadkach prób wdzierania się zwierząt do namiotów – ponoć jest to praktycznie niemożliwe. Zdarzają się jednak niedomknięcia ich wejścia, co może skończyć się nieciekawie. W miarę możliwości warto również unikać spotkań oko z oko z lwem – król sawanny, bojąc się nas bardziej, niż my jego, zabije przede wszystkim w obronie własnej, niż z kulinarnej ciekawości. Drapieżniki w Serengeti nie gustują w smaku i zapachu ludzkiego mięsa.

Serengeti

Masajowie: ofiary zielonego kolonializmu?

Ochrona parków i wspierająca ją polityka rządowa zmusza Masajów, autochtonów tej części Afryki, do coraz częstszej migracji do miast i odchodzenia od plemiennych tradycji. Na sawannie jest dla nich coraz mniej miejsca.

Wioska Masajów w okolicy Krateru Ngorongoro

Znani są światu właśnie dzięki bliskości ich osad w stosunku do najbardziej znanych parków narodowych na świecie w Kenii i Tanzanii. Rządy obu krajów próbują od wielu lat namówić plemiona do zaprzestania półkoczowniczego trybu życia i przeniesienia się do miast, rzecz kulturowo i obyczajowo destrukcyjna dla ich społeczności.

Chatki Masajów są otoczone krzewami akacji dla ochrony przed dzikimi zwierzętami
Masajowie to ludność pastersko-koczownicza

Nigdy nie czułam się bliżej i jednocześnie dalej natury, niż w Serengeti. Nigdy nie czułam się bardziej bezbronna – wysadzona z samochodu na środku sawanny, nie miałabym szans na przetrwanie. Tylu rzeczy potrzebuje dziś współczesny człowiek, by czuć się bezpiecznym i wolnym, że samo pojęcie wolności staje się tak naprawdę jej smutnym cieniem, nieporozumieniem, źródłem ciągłych poszukiwań.

Park Narodowy nad Jeziorem Manyara

Skomentuj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.