
Region graniczący z Gwineą i Liberią, w którym znajduje się miasto Man, jest wyjątkowym zakątkiem na mapie Wybrzeża Kości Słoniowej – deszcze opuszczają go tylko na dwa miesiące w roku, w grudniu i styczniu. Zachodnią część kraju pokrywają wysokie góry i gęste, zamglone lasy, dzięki temu panuje tu chłodny klimat w porównaniu z resztą Wybrzeża. Przyjeżdżając do Man, łatwiej przyjdzie nam zrozumieć, dlaczego tak dużo mówi się nie tylko o różnych klimatach, ale także w różnorodności kulturowej Wybrzeża: rytualnych tańcach, wierzeniach plemiennych i sztuce.
Man, jak większość afrykańskich miast, nie jest ani uderzające piękne, ani łatwe w obyciu; pokaże nam za to, jak żyją ludzie: co kupują na targu, co oglądają na barowych ekranach telewizora, co jedzą i piją w przydrożnych maquis.

Legenda głosi, że nazwa Man pochodzi od imienia Manlé, córki miejscowego patriarchy, który pogrzebał ją żywcem w świętym lesie, by wyprosić u bogów pokój i rozwój dla swojego miasta. Las Gbêpleu, gdzie zamordowano dziewczynę, jest obecnie pod ochroną i zamieszkują go jedynie święte małpy, makaki, które turyści karmią bananami.
Man jest również nazywane „miastem 18 gór”, ponieważ znajduje się w zamglonej kotlinie, otoczonej pasmem górskim. Położone w linii prostej 455 km od Abidżanu, Man jest największym miastem na zachodzie Wybrzeża Kości Słoniowej i stolicą regionu Tonkpi. Okrywają go najwyższe pasma górskie w kraju, góry Tonkpi i Nimba. Zbliżając się do Man od południa, zauważamy jak horyzont zaczynają stopniowo pokrywać ogromne skały i drzewa o charakterystycznych sylwetkach.

Man i okolice
Man możemy zwiedzać na piechotę, samochód będzie nam jednak potrzebny, by zapuścić się trochę dalej: do wodospadów Zadepleu (największe na Wybrzeżu Kości Słoniowej), do świętego lasu małp, zamieszkałego przez małą populację makaków, do góry Tonkoui (jednego z najwyższych szczytów w kraju o wysokości 1189m) i do góry Le Dent de Man, skąd rozciąga się bajeczna panorama okolicy. Na Zachodzie możemy również odwiedzić plemię Yacouba. 100 km na południowy wschód od Man znajdziemy wiele imponujących mostów zbudowanych z lian. Tylko wtajemniczeni mają prawo je budować.

Święty Las Gbêpleu
Nazwa Man pochodzi od imienia Manlé, jedynej córki lokalnego patriarchy z XIX wieku, złożonej w ofierze bogom i pogrzebanej żywcem w lesie Gbêpleu. Ofiara została przyjęta, miasto rozkwitło, a las stał się tym samym święty. Nie wolno nam do niego pod żadnym pozorem wchodzić, chyba, że ktoś ma ochotę stracić aparat i zwiedzić miejscowy posterunek za wysoką opłatą.

Las gości za to populację makaków (również świętych), które dokarmia miejscowa ludność i turyści. Przewodnik twierdził, że małpkom brakuje w lesie pożywienia i stały się z tego powodu całkowicie zależne od ludzkiego miłosierdzia – pierwsze trudno mi było zweryfikować, drugie jest z pewnością prawdą; małpki wyskakują z krzaków na zawołanie lokalnych urwisów i domagają się jedzenia.
Targowisko w Man
Miłośnicy afrykańskich targów będą z pewnością zadowoleni. Kolorowy bazar, którego intensywność zapachów kręci nas w nosie, znajduje się obok słynnego hotelu les Cascades. Znajdziemy tu dużo wszystkiego i po dobrej cenie, a szczególnie wielobarwne pagnes, kolorowe łaty materiału o nieskończonej ilości zastosowań.



Amatorzy afrykańskiej sztuki znajdą obok targu kilka galerii z miejscowymi arcydziełami z drewna (maski, figury, rzeźby i inne ciekawe przedmioty).
Taniec ludu Yacouba (Dan)

W okolicy Man możemy odwiedzić jedno z okolicznych plemion o nazwie Yacouba albo Dan. Warto zająć się organizacją odwiedzin z wyprzedzeniem, szczególnie, jeśli chcielibyśmy zobaczyć ich tradycyjny taniec masek, którego wykonanie angażuje całą wioskę. Przewodnik poprosił w naszym imieniu wodza plemienia o pozwolenie na przyjazd i zapytał, co moglibyśmy ofiarować wiosce w prezencie (najczęściej proszą o mydło i bagietki). Taniec kosztuje około 50 dolarów za osobę.

Rytuały ludu Dan wydają się tajemnicze i niepojęte. Plemię nie porzuciło wierzeń przodków: przeważają w nich panteistyczna wizja natury, posiadającej nadprzyrodzone, boskie moce, a także zwierzęta wzniesione do rangi totemów (otoczone czcią religijną).
Hotel les Cascades
Man było w przeszłości świadkiem wielu aktów przemocy podczas bratobójczych walk, które przetaczały się przez Wybrzeże Kości Słoniowej. Niektóre budynki wciąż noszą na sobie ślady wojny. Niemniej jednak region znów jest spokojny i przyciąga wielu podróżników, warto więc spędzić tu kilka dni na spacerach po targach i wspinaczce po okolicznych górach. Infrastruktura turystyczna jest dosyć uboga, więc większość turystów zatrzymuje się w hotelu les Cascades, najsłynniejszym w regionie. Hotel jest dosyć drogi jak na WKS, za to posiada bardzo dobrą restaurację z lokalną i europejską kuchnią oraz oferuje wspaniały widok na miasto i okoliczne wzgórza. Powstał w 1969 roku przy okazji obchodów niepodległościowych, by załagodzić braki infrastruktury hotelowej w regionie ( WKS niepodległość od Francji uzyskało w grudniu 1958 roku).

Po kilku dniach spędzonych w okolicach Man, ruszamy dalej na północ do Regionu Sawann i jego stolicy, Korhogo.
Więcej w poście o iworyjskiej północy tutaj.
Źródła
- Côte d’Ivoire, Petit Futé.
- La ville de Man, http://man-ville.net/ville-de-man/
- Visiter Man : la récompense au bout de l’effort, Ivonomad.









