
Przylądek Zachodni opowiada początki historii Europejczyków na południowych krańcach Afryki. Portugalczycy, pełni nadziei na znalezienie nowej drogi morskiej do Indii, przybyli na wybrzeża dzisiejszej RPA jako pierwsi. Następnie, od 1652 r. zaczęli się tu osiedlać Europejczycy pochodzenia holenderskiego. My przybyliśmy tutaj po prawie dwóch tygodniach i 2,5 tys. km jazdy samochodem z Johannesburga w sierpniu 2018 r.
Więcej o naszym roadtripie przez RPA i Lesoto tutaj i tutaj.

Przylądek Zachodni ze swoją słynną stolicą, Kapsztadem, jest najczęściej odwiedzaną przez turystów prowincją kraju. Western Cape ma bowiem wiele do zaoferowania przyjezdnym: nurkowanie, surfing i kitesurfing, wspaniałe widoki, np. z Góry Stołowej, degustacje doskonałych win w regionie winiarskim Stellenbosch, malownicze trasy, w tym słynny Chapman’s Peak; obserwacje ptaków, wielorybów czy afrykańskich pingwinów. Miłośnicy historii mogą się tutaj wiele dowiedzieć o apartheidzie i burzliwych losach południowego zakątka. Afryki, zwłaszcza dzięki wizycie na Robben Island, gdzie przez 17 lat przetrzymywano Nelsona Mandelę, przyszłego prezydenta i ojca narodu Republiki Południowej Afryki.
Stellenbosh, południowo-afrykańska stolica wina
Stellenbosch jest południowo-afrykańską stolicą wina i – tym samym – jedną z największych atrakcji turystycznych Western Cape. Znajdziemy w nim ponad 200 producentów wina w systemie apelacji W.O. (Wine of Origin), zbudowanym na tych samych zasadach jak A.O.C. we Francji. W.O. podaje region i miejsce pochodzenia, np. Coastal Region-Stellenbosch. Najczęściej uprawiane szczepy to: Sauvignon Blanc, Riesling, Chardonnay, Pinotage i Chenin Blanc.
Zwiedzanie winnic oraz degustacje można z łatwością zorganizować z jedną z lokalnych agencji lub bezpośrednio z winnicą.
Pinotage: królewski szczep RPA
Pinotage, powstały w wyniku skrzyżowania Pinot Noir z Cinsault (wcześniej zwanym Hermitage), to odmiana winorośli stworzona w 1925 r. przez badacza na Uniwersytecie Stellenbosch, Abrahama Perolda. Pinotage jest winem niezwykle aromatycznym (czerwone owoce, kokos, przyprawy i pieprz), leżakowanym w dębowych beczkach. Niektórzy za nim przepadają, inni z niego kpią; niektórzy zostawiają to kwestii smaku, albo raczej jego braku, na przykład koneserzy win ze Starego Świata. Dla mnie pinotage był nieodłącznym kompanem podróży, a jego smak i zapach na zawsze kojarzyć mi się będzie z nocami pod namiotem w RPA.
Wina Nowego i Starego Świata
Stary Świat odnosi się do krajów, które produkowały wino od tysiącleci, takich jak kraje europejskie. Kulturę winiarską Nowego Świata można liczyć w stuleciach (obie Ameryki, Australia, Nową Zelandia i właśnie RPA).


Kapsztad, drugi koniec świata
Metropolia Western Cape i drugi koniec świata dla nas, Europejczyków – egzotyczny obraz Kapsztadu jest nierozerwalnie związany z Górą Stołową, której towarzyszom dwa inne górskie szczyty: Lion’s Head i Devil’s Peak. Kapsztad, po angielsku Cape Town, został tak nazwany w nawiązaniu do „odkrytego” przez Portugalię Przylądka Dobrej Nadziei, Cape of Good Hope, znajdującego się niedaleko od miasta.
Różnorodność i bogactwo kulturowe dzielnic Kapsztadu czynią z niego osobliwy i skomplikowany zakątek świata – od dzielnicy przemysłowej Woodstock, aż po historyczny obszar Bo-Kaap, który rozciąga się na górskich zboczach Signal Hills, nie zapominając o nowoczesnej dzielnicy Silo oraz o zaniedbanych townships, czy kultowym Waterfront i Sea Point. Architekturę miasta tworzą kolonialne i współczesne budowle w barwach street artu, a także sama natura oraz to, co stworzył z niej człowiek (np. Kirstenbosch National Botanical Garden).

Góra Stołowa, symbol Kapsztadu
Góra Stołowa, symbol Kapsztadu i od 2007 r. jeden z siedmiu nowych cudów natury, zapewnia wspaniały widok na miasto i jego okolice. Nazwę zawdzięcza swemu kształtowi z daleka przypominającemu powierzchnię stołu. Płaski wierzchołek góry jest często pokryty chmurami, które powstają, gdy południowo-wschodni wiatr wieje w górę zboczy i wpada w chłodniejsze powietrze tworząc tzw. „obrus chmur”. Mówi się wtedy, że „stół jest nakryty” (table cloth). Możemy dostać się na górę za pomocą kolejki linowej lub pieszo – tras na każdym poziomie trudności jest bardzo wiele, więc każdy znajdzie coś dla siebie.
Robben Island: „Droga do wolności” Nelsona Mandeli
Położona niedaleko Kapsztadu Robben Island jest dziś symbolem cierpienia i samotności, na które byli skazani przeciwnicy apartheidu. Malowniczą wyspę wykorzystywano jako więzienie, kolonię trędowatych, a także szpital psychiatryczny. Roben Island przez wiele lat więziła właśnie tych, którzy mieli później stać się prezydentami RPA. Mandela spędził tam 17 lat (łącznie 28 lat więzienia). Więcej przeczytacie w pamiętnikach Mandeli pt. „Droga do wolności”.



Cela Mandeli
Boulders Beach, królestwo pingwinów afrykańskich
Na plaży Boulders Beach podglądaliśmy kolonię pingwinów afrykańskich. Te niezdarne lądowe stworzenia i królowie mórz żyją tylko na wybrzeżach południowej Afryki (a nie na Madagaskarze). Chociaż plaża znajduje się w środku dzielnicy mieszkalnej, jest jednym z niewielu miejsc, gdzie można oglądać tego wrażliwego ptaka z bliska. Ciekawostka – z dwóch par w 1982 r. liczba pingwinów wzrosła do około 3 tys. w ostatnich latach. Pingwiny są nadal zagrożone wyginięciem i nie wolno nam się do nich zbliżać na plaży.

Przylądek Dobrej Nadziei: na drodze do indyjskich przypraw
W okolicach Mossel Bay w XV w. po raz pierwszy zacumowali do brzegów RPA europejscy żeglarze (to tutaj turyści zajadają się dzisiaj ostrygami). Flota dowodzona przez Portugalczyka, Bartolomeu Diasa, ruszyła następnie na południe, mijając najbardziej wysunięty na południe punkt kontynentu, Przylądek Igielny. W drodze powrotnej do Portugalii statek Diasa został poturbowany przez silne wiatry i prądy w okolicach kolejnego przylądka – Dias nazywał go pieszczotliwie „Przylądkiem Burz”. Ostatecznie, jego imię zostaje zmienione na „Przylądek Dobrej Nadziei” przez króla Portugalii, Jana II, który uznał przylądek za kluczowy punkt na nowej drodze do Półwyspu Indyjskiego i jego cennych przypraw.


Chapman’s Peak, jedna z najpiękniejszych dróg Afryki
I najbardziej insta-cliché. Trasę Chapman’s Peak uważa się za jedną najpiękniejszych tras nadmorskich na świecie i nie ma w tym nic przesadzonego, szczególnie o zachodzie Słońca.
Tym wspaniałym akcentem kończymy naszą wyprawę do RPA, obiecując, że wrócimy na dłużej.

















