Przemierzyć Republikę Południowej Afryki samochodem? Od Johannesburga przez zbocza Gór Smoczych, zatopione w chmurach Królestwo Lesoto, gęste trzciny i estuaria wybrzeża Oceanu, kończąc na Przylądku Dobrej Nadziei… dlaczego nie? – pomyślałam w środku dublińskiego lata 2018 (a właściwie czegoś, co przez przypadek nazwano latem), by chwilę później zacząć przygotowywać trasę podróży. Na horyzoncie widniały już przed nami ponad dwa tysiące kilometrów przygód.

W RPA afrykańską egzotykę przenika nowoczesny styl życia i bycia. Ze swoimi luksusowymi osiedlami, wykwintną kuchnią oraz rozbudowaną siecią dróg, RPA może przypominać wiele krajów zachodnich. Miejscami wydawać by się mogło, że przez tę całą postępowość kraj traci na autentyczności, bo przecież chcielibyśmy na południu Afryki oglądać nietkniętą naturę albo ścigać się samochodem ze stadem dzikich strusi; ja chciałabym w tej nowoczesności widzieć afrykański kosmopolityzm, z całą jego werwą i oryginalnością.





RPA nie można odmówić piękna krajobrazów – tak samo, jak nie można tu nie zauważyć zatrważających nierówności społecznych, biedy i wysokiej przestępczości. Wystarczy spojrzeć w jaki sposób miejscowi chronią swoje posiadłości. Wysokie mury i ogrodzenia elektryczne wokół domów, a nawet prywatni ochroniarze, to w RPA codzienność, kiedy na szybką reakcję policji nie można liczyć. Brak bezpieczeństwa oraz niemoc organów ścigania wobec organizacji przestępczych, są jednymi z największych bolączek RPA. Przez dwa tygodnie naszego pobytu nie spotkała nas jednak najmniejsza przykrość, nie licząc napaści małych małpek vervet, doświadczonych łupieżców, chcących splądrować wnętrze naszego namiotu (a tak, namiot tylko i wyłącznie na strzeżonych campingach).

Organizacja podróży do RPA jest bardzo prosta: wszystko załatwimy online, od wynajmu samochodu, przez rezerwację noclegów i wejściówek do muzeów. By ograniczyć ryzyko kradzieży lub większych nieprzyjemności, lepiej nie jeździć po nocy i – szczególnie – nie chodzić po nocy, nawet po Kapsztadzie, bo nie robią tego także miejscowi.
Mimo wysokiej przestępczości w miastach, RPA jest krajem bardzo turystycznym; by poczuć się nieco dalej od domu, trzeba zjechać z utartego szlaku lub odwiedzić położone wysoko w górach Królestwa Lesotho. Niemniej jednak, dla tych zdeterminowanych miłośników Afryki, którzy czasem przyznają, że nie uciekną przed pojęciem „turysty”, RPA może wynagrodzić różnorodnością swoich krajobrazów, ciekawą historią i bogactwem kultur.
APARTHEID – TOWNSHIPS – SEGREGACJA RASOWA W RPA
W Południowej Afryce wciąż żywe jest widmo apartheidu – z daleka dostrzegamy, jak unosi się nad rozległymi town ships (nieformalne zabudowania miejskie w RPA, w których zamieszkuje najbiedniejsza ludność) . Od końca XIX wieku town ships były zarezerwowane dla nie-białych, a mianowicie dla czarnych Afrykanów i ludności kolorowej, czyli o mieszanym kolorze skóry. Zwykle budowane na peryferiach miast, przyjmowały ludzi eksmitowanych z ich posiadłości położonych w nowo wyznaczonych obszarach „tylko dla białych” za apartheidu. Dla pragnących przyjrzeć im się z bliska, niektóre firmy turystyczne organizują „township experience” (sic!).
Apartheid był to reżim rasowy oparty na odrębnym rozwoju ras i grup etnicznych; został wprowadzony w RPA w 1948 r. przez Partię Narodową i zniesiony w 1991 r. Partia narzuciła surową politykę segregacji rasowej, jednocześnie ogłaszając RPA republiką i wycofując się ze Wspólnoty Brytyjskiej. Więcej informacji na temat apartheidu można znaleźć w autobiografii Nelsona Mandeli, Long walk to freedom.
Ludność Republiki Południowej Afryki składa się dziś z wielu różnych narodowości o równych prawach bez względu na kolor skóry: Malezyjczyków, Hindusów, potomków Europejczyków i wielu rdzennych Afrykanów, wywodzących się z lokalnych lub odległych afrykańskich plemion.
BUROWIE – AFRYKANERZY – AFRIKAANS
Będąc w RPA, nie sposób nie zetknąć się z pojęciami Burów i Afrykanerów, za to całkiem łatwo się w obu znaczeniach pogubić! Burami byli nazywani potomkowie pierwszych osadników europejskich, głównie hugenotów holenderskich, flamandzkich i francuskich, którzy przybyli na terytorium dzisiejszego RPA w XVII i XVIII wieku w poszukiwaniu pól uprawnych (kiedy to Holenderska Kompania Wschodnioindyjska rządziła Prowincją Przylądkową).
Z biegiem czasu, słowo Bur zostało zastąpione w potocznym żargonie słowem Afrikaner, nadal odnoszącym się do białego mieszkańca RPA, którego język – afrikaans – wywodzi się z XVII-wiecznego niderlandzkiego. Po okupacji Brytyjczyków, Afrykanerzy organizowali się w partie polityczne i tajne stowarzyszenia. W 1914 r. utworzyli Partię Narodową, aby promować ekonomiczne interesy Afrykanerów i odsunąć się od Wielkiej Brytanii.
Koncepcja apartheidu ewoluowała na przestrzeni wieków, by stworzyć w swojej końcowej postaci nacjonalizm Afrykanerów. Świadomości narodowa Afrykanerów rosła, podjudzana przez religię i wojny kolonialne z Brytyjczykami i plemionami Bantu, a także przez ludzi z obsesją władzy i obawą o przetrwanie Afrykanerów w RPA.
Johannesbourg-Kapsztad, w drogę!
Afrykańskie Alpy: Park Narodowy Royal Natal i Góry Smocze
Park Narodowy Royal Natal roztoczy przed nami wspaniałe widoki górskich krajobrazów Afryki. Wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, Royal Natal jest częścią pasma Gór Smoczych w prowincji KwaZulu-Natal. Ze swoim bajecznym amfiteatrem, czyli imponującą skalną ścianą rozciągająca się na wiele kilometrów, szczytem Mont-Aux-Sources i wodospadami Tugela, Royal Natal zasługuje na kilka dni uwagi.



Lesotho, królestwo w chmurach
Po całym dniu jazdy, dopiero dotarłszy do Lesotho poczułam, że dom znalazł się nagle na drugim końcu świata – przed nami rozpościerały się rozległe pastwiska, tzw. bosveld, które przecinały stada bydła, psy i galopujący za nimi na oklep pasterze. Podniebne Królestwo, jak nazywa się Lesotho z racji jego wysokiego położenia, pielęgnuje swoją autentyczność, o czym świadczą nie tylko zawieszone w czasie krajobrazy, ale też sposób uprawiania tutejszej turystyki; Lesotho słynie ze swoich pochowanych w górach eko-wiosek, w których możemy spróbować namiastki lokalnego życia: bez elektryczności i internetów, za to konno i przy blasku świecy nocą.

Park Narodowy Addo Elephant
Po kilku dniach opuściliśmy Lesoto wczesnym rankiem, by po całym dniu dotrzeć o zachodzie słońca do Addo Elephant National Park (tak, by zdążyć jeszcze rozbić namiot). W sierpniu słupek rtęci nie sprzyja tutaj lekkim śpiworom – lepiej mieć to na uwadze podczas pakowania plecaka.
Ruszając śladami Morela, obrońcy afrykańskiej fauny i bohatera słynnej powieści Romana Gary’ego „Korzenie nieba”, przybywamy do parku podziwiać stada południowo-afrykańskich słoni. Park można objechać osobowym samochodem, drogi są dobrze oznakowane i łatwe w nawigacji – nie potrzebujemy więc ani przewodnika, ani kierowcy. W Addo naprawdę nie sposób nie natknąć się na wspaniałe stado słoni.
Oprócz słoni (ku uciesze wszystkich, obecnie liczących około 600 osobników), do parku wprowadzono inne zwierzęta, takie jak: czarne nosorożce, bawoły, różne gatunki antylop i jeleniowatych, a także hieny, lamparty i lwy; ze zwierząt nocnych możemy w Addo spotkać jeżozwierze, buszówki, a także mangusty, szakale i karakale.
Afrykańskie słonie i białe złoto
Sto lat temu, około 10 milionów dzikich słoni wędrowało swobodnie po rozległych równinach Afryki. Dziesięciolecia kłusownictwa, ciągła utrata siedlisk i narastający konflikt między ludźmi a dziką przyrodą zdziesiątkowały w ciągu minionego stulecia populację afrykańskich słoni.
Sam handel kością słoniową ma w Afryce długą i krwawą historię. Na większą skalę zaczęto go prowadzić w XVI wieku, co zbiegło się z przybyciem na kontynent pierwszych europejskich odkrywców. Jednak dopiero w XIX wieku, kiedy Afrykę skolonizowano, dramatycznie wzrósł eksport „białego złota”. Na przestrzeni wieków liczba słoni spadła tak bardzo, że w 1988 r. ekolodzy ostrzegali, że gatunek ten wyginie w ciągu dziesięciu lat, chyba że świat podejmie działania w celu ograniczenia popytu na kość słoniową.
Zgodnie z raportami Konwencji o międzynarodowym handlu dzikimi zwierzętami i roślinami gatunków zagrożonych wyginięciem (CITES) szacuje się, że około 350 000 słoni żyje dziś w Afryce, podczas gdy od 10 000 do 15 000 jest zabijanych każdego roku przez kłusowników.


Garden Route, rajska droga
Garden Route, jedna z najbardziej malowniczych tras Afryki, biegnie wśród zielonych i złotych równin, nieprzeniknionych lasów oraz jezior i wód Oceanu Atlantyckiego; uświadamia nam, że właśnie znaleźliśmy się w najbardziej wysuniętej na południe części Afryki. Garden Route ciągnie się przez ponad 300 kilometrów w otoczeniu pięknej roślinności, od Witsand na Przylądku Zachodnim do granicy rzeki Tsitsikamma Storms na Przylądku Wschodnim.

Bloukrans Bridge
Most Bloukrans, znajdujący się na wysokości 216 m nad rzeką Bloukrans, to najwyższy na świecie most do skoków na bungee, obsługiwany przez Face Adrenalin od 1997 r.; jest to jednak przede wszystkim most drogowy, przez który przechodzi droga krajowa N2. Nawet za całe złoto RPA nie dałabym się namówić na skok, za to mój odważny Indiana Jones pokusił się sprawdzić wytrzymałość ich gumowej liny.



Knysna Elephant Park
Marzenia francuskiego pisarza Romaina Gary’ego o ochronie słoni w Afryce spełniają się w parku Knysna Elephant. Założony w 1994 roku, był pierwszym ośrodkiem w RPA zajmującym się słoniami afrykańskimi. W ciągu ostatnich dwudziestu pięciu lat, park wychował i ochronił dziesiątki słoni: sieroty lub osobniki uratowane przed ubojem lub wydostane z cyrkowego więzienia. Ponad sto lat temu po pobliskich lasach swobodnie wędrowały setki tysięcy dzikich słoni. Większość z nich zniknęła z powierzchni ziemi za sprawą polowań, czy zwiększania powierzchni rolnej lub osadniczej.
Wizyta w parku jest niezwykłym przywilejem – móc podejść tak blisko w naturze, by zobaczyć włosy na słoniej skórze nie może się skończyć dobrze. Bliskie spotkanie z dzikim słoniem byłoby z pewnością ostatnią rzeczą, jakiej doświadczyłby śmiałek, zanim zostałby zdeptany. Na szczęście dla nas, słonie w Knysnie tolerują obecność ludzi. Dostaliśmy pełne wiadra owoców i warzyw, które podawaliśmy im bezpośrednio do ich niezwykle zręcznych trąb. Momentami czułam się jak w zoo, którego nie jestem fanem, za to opiekunowie słoni pocieszali mnie, że karmienie jest przecież częścią przyjaznych interakcji między ludźmi i łagodnymi gigantami… Jakby tego było mało, mogliśmy się również wybrać na spacer w towarzystwie tych wspaniałych zwierząt.
Korzenie Ziemi: pierwsza zielona powieść o afrykańskich słoniach
Korzenie nieba to powieść Romana Gary’ego opublikowana w 1956 roku, opowiadająca historię weterana wojennego, Morela, i jego desperacką walkę o uratowanie afrykańskich słoni w Czadzie. Z miłości do słoni Morel nie waha się sięgnąć wszystkich możliwych środków, by zmusić kłusowników i myśliwych do zaprzestania polowań. Podróż Morela w Czadzie może być również postrzegana jako metafora ludzkich poszukiwań zbawienia.
He was simply a man who had gone even further into loneliness than others – and that’s a real exploit, by the way; where breaking records in loneliness is concerned, we’re all champions in the field. (…) He continually repeats: „dogs are not enough anymore. People feel so damned lonely, they need company, they need something bigger, stronger, to lean on, something that can really stand up to it all. Dogs aren’t enough; what we need is elephants.
The Roots of Heaven, Roman Gary, 1958

Monkeyland, „planeta małp”
Monkeyland to pierwsze na świecie sanktuarium dla naczelnych wszystkich gatunków. Centrum organizuje spacerowe wycieczki, podczas których spotkamy dziesiątki naczelnych: kapucynki, lemury, a także małpki vervet oraz gibony. Okulary na nosie nie są zalecane, chyba że nie macie nic przeciwko ich utracie; małe vervetki to doświadczone złodziejki. A tak przy okazji, nie ograniczają się tylko do okularów – każdy przedmiot w zasięgu ich wzroku może nagle wydać się atrakcyjny.


Capuchin 
Dusky leaf monkey

Birds of Eden, rajskie ptaki
Birds of Eden jest rezerwatem ptaków i największą wolnostojącą wolierą na świecie. Siatkowa kopuła tej ptaszej świątyni została zbudowana na 2,3 hektarach rodzimych lasów i wznosi się do 55 metrów. Mamy w Birds of Eden do swojej dyspozycji 1,2 kilometra drewnianych chodników i ścieżek, z których około 75% jest wiszących, co umożliwia oglądanie ptaków na różnych poziomach woliery.


Ibis szkarłatny 
Flaming karmazynowy

Prowincja Przylądkowa Zachodnia

W Prowincji Przylądkowej Zachodniej zaczęli osiedlać się w XVII wieku pierwsi Europejczycy pochodzenia holenderskiego. Ta najbardziej wysunięta na południe prowincja RPA jest coraz bardziej popularnym kierunkiem turystyki krajowej i zagranicznej, dzięki swej pięknej linii brzegowej i wielu atrakcjom czekającym na podróżnych: obserwacjom dzikich zwierząt, degustacjom win w Stellenbosh, wycieczkom po zapierających dech szlakach Góry Stołowej, spacerom po Przylądku Dobrej Nadziei, czy zwiedzaniu historycznych obiektów i miejsc, jak Robbenisland, gdzie więziono Nelsona Mandelę. I to tylko kilka przykładów.
Wkrótce więcej o Prowincji Przylądkowej Zachodniej w osobnym poście.







Zaledwie zwiastun
Kiedy myślę o naszej południowo-afrykańskiej przygodzie sprzed dwóch lat, wydaje mi się, że dała nam ona zaledwie przedsmak tego, co RPA naprawdę oferuje podróżnym. Często brakowało nam czasu, więc często ograniczaliśmy się do podziwiania widoków przez okno samochodu. Nie będę nikogo oszukiwać – przejechanie 2,5 tysiąca kilometrów w dwa tygodnie pozostawia niewiele czasu na długie refleksje na miejscu. Potrzebowalibyśmy miesięcy, aby naprawdę poznać ten ogromny kraj: zjechać z utartej ścieżki, lepiej zrozumieć jego skomplikowaną historię i aktualne wyzwania.
Chętnie wróciłabym do RPA; zmieniłabym tylko porę naszej wizyty: sierpień jest w RPA miesiącem zimowym, o czym przypominają nam chłodne noce pod namiotem lub brak roślinności w niektórych częściach kraju. Dodatkowo, trafiliśmy w 2018 roku na okres wyjątkowej suszy, co dało się we znaki nie tylko faunie i florze, ale i mieszkańcom Cape Town.

Źródła
- Long walk to freedom, Nelson Mandela.
- South Africa, Bradt Guide.
- Born a Crime, Trevor Noah.
- Wypalanie traw, Wojciech Jagielski.
- Le vieux et le nouveau monde, La Presse.
- Routes africaines..., Roadtitude.
- Struggle to sustain Africa’s elephant population, UN Environment.
- Elephants, WWF.
- Definicje: afrikaner, boer, Larousse.














